środa, 10 lutego 2016

Warzywa

Zawsze lubiłam wieś i wszelkie uroki z nią związane. 
Nie przeszkadzało mi nigdy pomaganie przy zwierzętach hodowlanych podczas wakacji u Babci czy też praca w polu. Choć nie zawsze było łatwo i przyjemnie. Najgorsze i najlepsze zarazem były żniwa. Najlepsze, bo wujkowi pomagała cała rodzina i byliśmy razem, natomiast najgorsze a co za tym idzie najbardziej bolesne były nogi. Całe pocięte i zadrapane od ścierniska. Największy ból był podczas kąpieli wrrrrr na samą myśl mnie ciarki przelatują. Teraz wszystko się zmieniło, są super nowoczesne sprzęty i takie żniwa trwają kilka dni....

Ale moja miłość do ziemi pozostała i staram się jak mogę, by na tej naszej przydomowej działeczce, choć niewielkiej mieć jakieś swoje warzywa i owoce.
Chyba najbardziej wyspecjalizowałam się w pomidorach. Robię ich ok. 150-200 sadzonek. Różnych odmian, choć wiadomo mam swoje ulubione, do których co roku wracam.

Już niedługo zacznie się kolejny sezon i powolutku się przygotowuję :P



Co sezon miałam problem z rozróżnieniem sadzonek. Nie w początkowej fazie, ale już później po kolejnym ich przesadzeniu. W tym roku wpadłam na prosty, choć troszkę zajmujący pomysł.
Zapisałam wszystkie warzywa jakie już kupiłam i wydrukowałam je w kilku, kilkudziesięciu kopiach (w zależności od potrzeb). A potem wycinanie i klejenie....


 


Strasznie dużo tego wyszło, ale najwyżej będę już miała zapas na następny rok...


 I robienie chorągiewek ....





Zajęło mi to kilka wieczorów, teraz tylko muszę je posegregować i jestem gotowa do pracy.
Mam nadzieję,  że trud się opłaci i nie pomylą mi się już odmiany.....


Miłego tygodnia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz