Różnie to było w ogródku w ubiegłym roku. Część warzyw się udała, a
część nie. Byłam bardzo zadowolona z uprawy bobu, fasolki szparagowej, kapust
oraz marchewki. Mieliśmy też kilka nowości - jarmuż i wspaniała papryka pomarańczowa. Niezwykle słodka i aromatyczna. Niestety nie zdążyłam zrobić jej zdjęcia ..
Zupełnie rozczarowały mnie buraki. Nie chodzi o wielkość, bo
akurat co niektóre były całkiem pokaźnych gabarytów ale o kolor. W środku było
wiele warstw białych cylindrów, a kolor zasadniczej część i buraka był
przeważnie ciemno różowy. W niczym nie przypominał tych na zdjęciach z torebek
nasion. Najgorsze rozczarowanie było po
ugotowaniu barszczu. Nijak nie można było wydobyć koloru ... Rozmawialiśmy ze
znajomymi i też mają podobny problem. No cóż, zobaczymy jak będzie w tym roku.
Zakupiłam już chyba wszystkie nasiona potrzebne na ten rok ale zmieniłam
firmę. Taki mały eksperyment. Zobaczymy jak to wyjdzie w życiu.
Pomidory. To od nich rozpoczęła się nasza przygoda z warzywami. I tak już siódmy rok :)
I chociaż zbiory pomidorów nie były rekordowe, w żaden sposób nie
mogę narzekać. Mieliśmy je cały czas na bieżącą konsumpcję a mimo to zrobiłyśmy
około 100 słoików przecierów.
Ten był największy i nie odmówiłam sobie przyjemności
zważenia go :) Wspólnie go spałaszowaliśmy i na prawdę był bardzo smaczny. Obawiałam się, że tak duże pomidory mogą być zdecydowanie gorsze w smaku, ale zupełnie nie potrzebnie.
A to mini plantacja truskawek z małą kępką samosiejek. Tęskno mi za latem!






