Kiedy zaglądam między grządkami i
zrywam świeżutkie pachnące liście warzyw, czy to selera, pora, szczypiorku i taki pachnący bukiet zanoszę do domu. Mmm...
Niestety zauważyłam bardzo smutną
i niepokojącą tendencję - zanik przydomowych ogrodów warzywnych. Wiem, że teraz
wszystko można kupić i zaopatrzyć się w warzywniaku czy w markecie, ale przecież
to zupełnie nie to samo. Nie wiem czym
to jest spowodowane, ale na prawdę zachęcam do choćby maluteńkich warzywniaków.
To nie powtarzalny smak i zapach i radość z własnoręcznie uprawionych warzyw :)
Na etapie budowy już mieliśmy zorganizowany mały ogródek. Nie wiedziałam wtedy, że tak się rozrośnie. Zdecydowaliśmy się na uprawę pomidorów. Na początku kupiliśmy małą folię, jednak nie zdała egzaminu. Na naszą rodzinę okazała się stanowczo za mała :) Następna, również tej samej konstrukcji i firmy lecz już większa wytrzymała tylko dwa lata. Niestety zimą spadła na nią wielka czapa śniegu ze stojącego przy niej dachu garażu i złamała się w pół. W zasadzie nie było co zbierać..
Mój kochany Mąż stanął na wysokości zadania i z pomocą mojego Taty we dwóch
zbudowali to cacuszko!
Folia z pomidorami z uprawy zeszłorocznej.
Ostatnie zbiory z 2015r. Następnego dnia na dworze zrobiło się biało :P
A to już początek maja. Pomidorki zasadzone i tylko zostały te do wysadzenia do gruntu.
Rosada sałat i kwiatów (część).
Pomidory rosną jak szalone. I to bez chemii, tylko naturalny nawóz.
I jest już pierwszy, wyczekany pomidor:)
Folia sprawdza się świetnie. Pomidory rosną fantastycznie, nie mają ciasno i pną się pięknie do góry. Myślę, że w ubiegłym roku zebraliśmy ok 200 kg pomidorów z samej folii. Oczywiście, że część poszło na bieżącą konsumpcję, ale resztę przetworzyłyśmy na przecier pomidorowy, około 100 litrów. Tak - ręce mało nie odpadły ... No ale potem jaka jest wygoda. Otwiera się tylko słoik i już jest - gotowe :)Obok - kapusta kamienna głowa. Taka jeszcze malutka, teraz jest nie do poznania!
Pozdrawiam,
Magda












